Mechanika zaklęcia polegała na stałym związaniu istoty z duszą stworzenia żyjącego na granicy świata materialnego i astralnego. Ograniczało to ilość możliwości do kota, sowy i człowieka... Niestety im potężniejsza istota tym "naczynie" na nią musiało być silniejsze. W tym przypadku potrzeba było człowieka o ogromnej mocy i wielkiej sile duchowej. Lecz użycie człowieka do tego celu było wiązało się ze złamaniem kolejnego tabu. Aby pieczęć zadziałała z dwóch dusz, istoty i "naczynia" musiała powstać jedna, innymi słowy oryginalna dusza ofiary przestała by istnieć.
Odebranie komuś życia było wielkim grzechem i karane było surowo, ale dusza pozbawiona ciała mogła spokojnie odrodzić się na nowo i uzyskać kolejną szansę rozwoju by ostatecznie osiągnąć oświecenie. Jednakże zabicie duszy...
Nie istnieje kara straszniejsza od tej. Zabicie duszy oznaczało przerwanie drogi, definitywny koniec wszystkiego. Nie było odwołania, żadnej drugiej szansy. Śmierć duszy była końcem końców. Nie szło się do zaświatów którejkolwiek religii, nie osiągało się spokoju. Przestawało się istnieć, na zawsze, definitywnie, całkowicie. To był ostateczny koniec. Nawet nie niebyt, po prostu NIC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz